ALEXANDER WANG X HM

5.30  Pobudka, kilka budzików, byleby nie zaspać. Początkowa koncepcja - być na 8, godzinka wcześniej wystarczy, żeby kupić coś ładnego. Na bieżąco śledząc instagrama (#ALEXANDERWANGxHM) , zobaczyłam zdjęcia z Chin - ludzie z namiotami pod wejściem, ustawieni w kolejce już dzień wcześniej. Pierwsza reakcja? Śmiech. Kilka godzin później relacja z Sydney (#hmaustralia), gdzie cała kolekcja wyprzedała się w ciągu 30 min. Uśmiech z mojej twarzy znikł. Rano wstałam już praktycznie ubrana, założyłam buty i kurtkę, narzuciłam szalik na szyję a przy okazji namalowałam dwie kreski na oczach, żeby na przypadkowym zdjęciu nie wyjść conajmniej tragicznie. 



6.50 Szybkim krokiem pod drzwi! Galeria jeszcze zamknięta - kilka osób przed wejściem już stoi. Pomyślałam, jak wypada prawdziwemu człowiekowi-hipokrycie, co za wariaci! Od której oni tam stoją? Spokojnie, zapale papierosa, usiądę, mam jeszcze godzinę do otwarcia galerii.

7.00 Pan ochroniarz otwiera drzwi i mówi "jeśli do hm'u to prosze", dla innych zamknięte. Szybko dopalam papierosa i biegnę za innymi. Patrze i niewierze. Na dole już parę osób w kolejce. Jak oni się tam wzięli? Stoję w kolejce, super. Jestem w pierwszej trzydziestce. Jestem święcie przekonana, że wszystkie ubrania są w zasięgu mojej ręki. Jakaś miała pani rozdaje kawę, oczywiście podpisaną AWxHM. Miło, strzelam fotkę, chcę wrzucić na instagrama - no cóż nie ma wifi, jest dopiero 7.15. 


8.20 Jakieś dwie panie nagle wchodzą do kolejki za nami, twierdząc że stały tu od rana. Dziwnie.. Jakaś mała kłótnia z tego powodu, no cóż nie wszyscy są uczciwi. W międzyczasie poczułam się jak małpka w ZOO, ponieważ ludzie stojący na piętrze wyżej, śmiali się i robili zdjęcia ludziom w kolejce, która ciągle się powiększała. 

8.57 Nogi całe z waty, poczułam przypływ adrenaliny, czułam się trochę jak w "Igrzyskach Śmierci" , przed wjazdem na arenę.



9.00 GOTOWI? START! Wszyscy zaczynają biec jak szaleni. Dlaczego tylko u nas nie było opasek czasowych? (Grupa osób wchodzi na określoną godzinę, ma kilka minut na zakupy, po czym wchodzi kolejna) Ludzie biegną jak zwierzęta. Rzucili się na wszystko! Szybkim krokiem dobiegłam do wieszaków - szukam sukienki którą chciałam kupić, nie znalazłam, podchodzę do drugiego - pusty, obracam się, patrzę na wieszak przy którym stałam 7 sekund temu - pusty. Nagle włączył mi się dziwny instynkt przetrwania. Zaczęłam łapać co popadnie. W ciągu minuty wszystkie wieszaki były puste. Kierunek - góra - dział męski. Tam trochę mniej osób, ale widzę że ze mną biegnie duża liczba osób. Odpuściłam. popatrzyłam na parę wieszaków, które miałam w ręce - nie jest tak źle. Poszłam do przymierzalni. Dorwałam sukienkę którą chciałam - XS i M, myślę sobie ś w i e t n i e. Patrzę - całkiem fajna sukienka z pianki, cała czarna - przymierzam. Przepiękna, za duża. Jeszcze jakieś nieciekawe legginsy. 

9.10 Wyszłam z przymierzalni, a ludzie jak sępy z pustymi rękami pod przymierzalnią chcą oczami wyszarpać ci rzeczy które trzymasz w ręce pytając "bierzesz to wszystko?" . Słyszę jakiś złośliwy komentarz dziewczyny, mniej więcej w moim wieku "boże żałosne co tu się dzieje" - poczułam lekką zazdrość. Bo albo ktoś miał pełne ręce, albo zupełnie nic. Dziewczyny zaczęły się wymieniać ubraniami.
Szukałam z utęsknieniem krótkiego szarego topu z długim rękawem, ale nikt nie chciał się wymienić. Już zrezygnowana porozdawałam kilka rzeczy dziewczyną, które nic nie miały. Jedna nawet miała do mnie pretensje 'dlaczego dałaś te legginsy tamtej dziewczynie, przecież mówiłam ci, że jak ich nie chcesz, to ja je chce!' ,podnosząc na mnie głos. Zostały mi w ręce 2 rzeczy. Czarna sukienka za duża i druga sukienka, która nie wpadła mi w oko oglądając wcześniej kolekcje, ale ok. Może być. Lepszy rydz niż nic. Na szczęście jakaś miła pani z obojętną miną wymieniła się na rozmiar S. 

10.00 Stoję przy kasie. Fajnie dostałam znów coś za darmo, tym razem srebrny plecak, który po kilku godzinach na allegro znajdziemy za 100zł! Wzięłam pięknie zapakowane ubrania z lady płacąc nieziemską cenę i wyszłam szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa. To moja pierwsza rzecz z kolaboracji H&M z projektantem. Zawsze ciekawiła mnie otoczka wokół ubrań hi-fashion, prawdziwych projektantów. I coś w tym jest. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Masz w końcu coś, czego nie mogą mieć wszyscy. Nosząc na sobie dobre imię marki, czuję się na prawde dobrze.




BEST INSTAGRAM MOMENTS ALEXANDERWANGxHM








http://www.blogroku.pl/2014/kategorie/alexander-wang-x-hm,bmi,tekst.html

This entry was posted on czwartek, 6 listopada 2014. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

9 Responses to “ALEXANDER WANG X HM ”

  1. czy można się dowiedzieć z ciekawości gdzie zostały wyprodukowane ubrania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak myślisz? tam gdzie większość ubrań - Chiny

      Usuń
    2. tak myślałam :P to znaczy że nie różnią się w sumie niczym od innych ubrań z hm tylko wygórowaną ceną :P

      Usuń
    3. w sumie różni się jakością i oryginalnym pomysłem

      Usuń
  2. Gdzie oryginalny pomysł w dziełach tego projektanta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie rzeczy w sieciowkach sa robione na podstawie kolejcji projektantow, tutaj mamy oryginalny pomysl Wanga a nie jego wierna kopie.

      Usuń
  3. Dawanie ludziom namiastki luksusu poprzez produkowane w Chinach ubrania sygnowane nazwiskiem projektanta... Zawsze wydawało mi się to troche śmieszne i szczerze dziwie sie, ze projektanci takiej klasy godza się na to żeby coś co wychodzi z pod ich ręki było produkowane masowo, wykonywane w Chinach i sprzedawane w przystępnych cenach.. Nie jestem w stanie uwierzyć, ze nie cierpi na tym jakość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, to tylko takie naciąganie na kasę. Lepiej szukać dobrych firm produkujących ubrania w Europie i cieszyć się długotrwałą jakością

      Usuń
    2. Nie jestem pewna czy 200 zł za sukienke Wanga to naciąganie na kasę. Niejedna szmatka w h&m jest droższa niż rzeczy z tej kolekcji.

      Usuń